Śródmieście, 7:45. Kasia od roku mieszka na Mokotowie, a pracuje w biurze na Woli. Codziennie 12 km w jedną stronę. Przez pierwsze miesiące dojeżdżała autem – korki na ul. Puławskiej i Wybrzeżu Gdyńskim zamieniały 25 minut w godzinę. W tramwaju wieczny ścisk, spóźnienia i stres. Od dwóch tygodni ma HillMiles MileTrail 1. I nagle Warszawa stała się mniejsza.
Wyjeżdża o 7:30, spokojnie pije kawę, zakłada kask i rusza ścieżką rowerową wzdłuż Wisły. Silnik 250 W (700 W mocy szczytowej) wspomaga tak naturalnie, że po pięciu minutach zapomina, że jedzie na elektryku. Na światłach ruszają z innymi rowerzystami – i to oni zostają z tyłu, nie ona. Nie musi zmieniać biegów co chwilę, bo 7-biegowa przerzutka i czujnik momentu obrotowego idealnie dostosowują wspomaganie do każdego fragmentu trasy. Na długim podjeździe pod mostem wystarczy, że naciśnie mocniej na pedał, a motor od razu dodaje mocy. Na prostej zwalnia nacisk, a wspomaganie maleje. Naturalne, intuicyjne i przyjemne.
Po tygodniu Kasia robi podsumowanie: 24 km dziennie, pięć dni w tygodniu, czyli 120 km tygodniowo. Akumulator 36V 13Ah (468 Wh) ma jeszcze około 30% baterii. W praktyce na jednym ładowaniu w trybie wspomagania spokojnie pokonuje 100-120 km. Do biura wjeżdża bez kropli potu, a wieczorem wraca wypoczęta. Koszt takiego tygodnia? Około 1-2 zł energii. Parking w centrum? Niepotrzebny. Korek? Nie słyszała.
Kluczowe dane
➡ Gotowy na spokojniejsze poranki? Sprawdź HillMiles MileTrail 1 w Velomenu!




