Sobota, godzina 14:00, upalne lato w Warszawie. Ula i Ewa postanawiają wybrać się na lody do nowej lodziarni na drugim końcu miasta. Cała trasa – 12 km, mix nowego asfaltu, starego bruku, żwirowej ścieżki przez park i wiaduktu nad torami. Ewa na swoim zwykłym rowerze męczy się – bruk wytrząsa nadgarstki, żwir trzeba prowadzić, a pod wiadukt wjeżdża ledwo zipiąc. Ula na DYU M20 płynie. Szerokie opony 20×4,0″ na bruku nie podskakują, pełne zawieszenie tłumi drgania, a szeroka 4‑calowa stopa na żwirze nie grzęźnie.
Pod wiadukt 750W motor (1500W peak) i 70 Nm momentu wjeżdża z taką samą prędkością jak na płaskim – Ula nie musi nawet zmieniać biegu. Dojeżdżają do lodziarni, Ula – sucha, uśmiechnięta, Ewa – spocona i z bolącymi rękami. Po powrocie akumulator 48V 18,2 Ah wciąż ma sporo energii. Dystans 12 km w trybie wspomagania to dla M20 pestka. Dzięki inteligentnemu czujnikowi momentu wspomaganie jest naturalne i płynne – rower pomaga, ale nie wyręcza. Ula cieszy się podróżą, a nie tylko celem.
Dlaczego M20 to najlepszy kompan na miejskie przygody?
-
Opony 20×4,0″ + zawieszenie – radzą sobie z brukiem, żwirem, mokrymi liśćmi.
-
Nieskładana rama – długi rozstaw osi, stabilność przy większych prędkościach.
-
Silnik 750W / 70 Nm – podjazdy i starty bez wysiłku, nawet pod wiaduktem.
-
Duży zasięg – 12–20 km to ułamek możliwości baterii.
-
Niskie koszty – spontaniczna wyprawa kosztuje tyle, co parę groszy prądu.
➡ Chcesz cieszyć się miastem bez wysiłku i spięć? [Wypróbuj DYU M20 w Velomenu i przekonaj się, jak łatwo pokonasz każdą trasę!]




